Szanowny Kredytobiorco i Kredytobiorczyni!

Ktoś z mojej rodziny bierze kredyt. Decyzja z banku – pozytywna. “Super!!!! Dostaliśmy!!!!” – słyszę radosne okrzyki, a w duchu myślę, że początkowa radość szybko może zamienić się w …dramat. Ale po kolei.

Co to jest kredyt mieszkaniowy? Dla większości z nas – jedyna możliwość nabycia na własność (sic!) wymarzonych czterech ścian. Gotówka przekazywana na mocy umowy z banku do właściciela mieszkania czy dewelopera. Na mocy umowy, która… związuje nas z bankiem na najbliższe 20, 30, 40… a czasem nawet więcej lat.

Kredyt to przede wszystkim zobowiązanie do tego, że ureguluję wobec banku całość kapitału plus odsetki. Każdy dobrze wie, ile dostał kredytu, ale mało kto pamięta sumę całkowitych kosztów, które ma do spłacenia. (A ty, Drogi Czytelniku, pamiętasz?) Jest to zresztą symulacja i w zależności od sytuacji rynkowej nasze raty rosną lub maleją. Im częściej się nad tym zastanawiam, tym częściej dochodzę do wniosku, że jest to działanie marketingowe banków: koszt całkowity jest wręcz ukrywany w zakamarkach umowy przez bank. Mamy więc zobowiązanie do spłaty, które na nas ciąży. Na nas i naszej rodzinie. Nie masz rodziny – męża, żony, dzieci? A rodzice, rodzeństwo, dalsi krewni? Jeżeli nie będzie komu spłacać zobowiązania, np. w razie twojej śmierci, bank będzie wymagał spłaty od spadkobierców. Jeżeli twój mąż / twoja żona ma kredyt i nie macie rozdzielności majątkowej, to również dotyczy ciebie! Jeśli twój ex-partner, z którym masz dziecko ma kredyt – również możesz zostać nim obciążona w razie jego śmierci, jako opiekun prawny dziecka.

A co mają do tego ubezpieczenia? Większości kredytobiorców kojarzą się one z obowiązkowym dodatkiem do kredytu, dodatkowym kosztem. Ostatnio spotkałam się z klientką, która nawet nie wiedziała czego dotyczą jej ubezpieczenia, nie otrzymała z banku warunków ogólnych (bardzo zły standard) i w rezultacie nie wie teraz, czy w razie jej śmierci, kredyt zostanie spłacony z ubezpieczenia, czy też bank zapuka do jej spadkobierców. I za tę niewiedzę płaci w comiesięcznych ratach na ubezpieczenie ściąganych z konta.

Otóż napiszę teraz rzecz mało popularną w tym kraju… Jeżeli bierzemy na siebie dług rzędu kilkuset tysięcy złotych, MUSIMY zadbać o to, żeby nikt inny nie został nim obciążony w razie, gdybyśmy nie mogli dłużej spłacać tego zobowiązania.

Brak pracy, choroba, wypadek, niezdolność do pracy, kalectwo czy wreszcie śmierć – niezależnie od tego jak bardzo nam się wydają nieprawdopodobne, możemy o nich NAWET NIE CHCIEĆ MYŚLEĆ dopiero, kiedy się porządnie na taką ewentualność przygotujemy.

Nie możemy też mówić, że nie stać nas na ubezpieczenie. Pomyślmy o sytuacji, w której bylibyśmy pozbawieni środków do życia i dodatkowo z kredytem do spłaty. Bez polisy nasze dalsze funkcjonowanie nie będzie w ogóle możliwe.

Dobrze. Mamy już świadomość, że nie ma kredytu bez dobrego ubezpieczenia na wypadek śmierci i następstw innych zdarzeń losowych. Ale jak to ubezpieczenie wybrać? Mamy propozycję od banku i warto z niej skorzystać, ale tylko pod pewnymi warunkami. Jeśli jesteśmy absolutnie zdrowi, nigdy nie przebywaliśmy w szpitalu, sporadycznie pijemy alkohol, rzadko jeździmy samochodem, nie chcemy zwrotu przynajmniej części kosztów składek, a te ostatnie są niższe niż rynkowe – można spróbować polegać na ubezpieczeniu bankowym…

Dlaczego tak jest? Z powodu wykluczeń w umowach powszechnie stosowanych przez banki. Powodują one, że wypłata z niego zdarza się piętnastokrotnie rzadziej, niż w innych pozabankowych ubezpieczeniach na życie. Na 100 wypłat z ubezpieczeń na życie, 7 jest z ubezpieczenia bankowego. Czy to oznacza, że ludzie posiadający ubezpieczenie w banku rzadziej umierają?… Otóż niestety nie.

Najbardziej ryzykowne w bankowych ubezpieczeniach jest to, że klient nie jest stroną umowy. To nie on ją zawiera, tylko bank z firmą ubezpieczeniową. Bank wykupuje w zakładzie ubezpieczeń polisę grupową dla swoich klientów, a ty decydując się na taką opcję stajesz się jej uczestnikiem.

Nie mając praw strony, nie możesz: wnieść roszczenia – robi to bank i nie masz wpływu na termin, w którym to zrobi, a nawet czy to zrobi czy nie. Znane są przypadki, kiedy tego nie zrobił – bez żadnych konsekwencji.

Nie mając praw strony, nie masz prawa do informacji o rozpatrzeniu roszczenia bądź nie. Ty ani twoi spadkobiercy… Rzecznik Praw Ubezpieczonych interweniował już w sprawach, gdzie rodzina zmarłego kredytobiorcy została obciążona przez bank kredytem do natychmiastowej spłaty. Ubezpieczenie “nie zadziałało”, a rodzina nie miała nawet prawa do informacji – dlaczego.

Nie będąc stroną umowy… nie masz obowiązku płacić składki ubezpieczeniowej, bo zgodnie z polskim prawem – ten obowiązek ciąży na ubezpieczającym (stronie umowy)… Ale spróbuj do tego przekonać swój bank :):):)

Bank kredytujący nie może Cię zmusić do zawarcia ubezpieczenia za jego pośrednictwem, to też jest niezgodne z prawem. Dlatego kusi niższą marżą. Bardzo ważne jest, aby, porównując oferty kredytowe, zwrócić uwagę na takie “promocje”. W efekcie niby niższej marży, wylądujemy z dodatkowymi produktami, które NIC NAM NIE DADZĄ. Łącznie będą tworzyły koszt większy, niż mielibyśmy w innym banku.

Nie ulegajmy też namowom, że PO ROKU będzie można z tego produktu dodatkowego zrezygnować. To często spotykane w bankach czy biurach tzw. doradztwa kredytowego. Po roku okazuje się, że pan, który nam to obiecał, już nie pracuje, a warunki umowy mówią coś zupełnie innego. Pozostaje płacić za niechciany produkt lub przyłączyć się do pozwu zbiorowego…

Ale lepiej być mądrym przed szkodą i… skorzystać z pomocy doradcy-eksperta, który jest nieodzowny przy zawieraniu umowy wieloletniej.

Ważne, żebyśmy mieli kredyt bez “promocji” i dobre ubezpieczenie:

  • którego jesteśmy stroną,
  • które nie ma listy wykluczeń i gwiazdek
  • które da nam zwrot części kosztów w razie rezygnacji z niego
  • które daje nam elastyczną możliwość zmian w toku trwania (np. zwiększenie sumy, odłączenie, czy dołączenie umów dodatkowych)

Bierzemy na siebie zobowiązanie finansowe na 20 i więcej lat, nie mając gwarancji, że nic złego nie wydarzy się nam przez ten czas.

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *