Po co blog o ubezpieczeniach? W dodatku ubezpieczeniach życia i zdrowia?

Temat jednym wydaje się nudny, drugim co najmniej kontrowersyjny… A już agent ubezpieczeniowy czy doradca – zwłaszcza na fali ostatnich procesów zbiorowych przeciw firmom ubezpieczeniowych – aż strach się przyznawać, że właśnie ten zawód się wykonuje. Od trzech lat zderzam się ze stereotypową opinią i brakiem zaufania (eufemistycznie rzecz ujmując) do mnie jako doradcy ubezpieczeniowego. Nie jest łatwo, a ja strasznie lubię swoją pracę i lubię ludzi, chcę dzielić się swoim doświadczeniem. Chcę pokazać PO CO ludziom dobry doradca, jak takiego poznać i wyłowić wśród innych. Chcę pokazać, że są w tej branży profesjonaliści (z którymi rozmowy zamieszczę). Chcę, żeby ktokolwiek czytając moje teksty pomyślał, że ubezpieczenia to temat, którym warto się zająć, tak po prostu. Niczego tu nie sprzedaję.

„Polisa na życie nie jest produktem z supermarketu” – zainspirowało mnie to zdanie napisane  przez mojego klienta. Supermarket jest alegorią dostępności i jednocześnie „taśmowości”, „seryjności” produktów. Polisy na życie nie da się porównać ani do super-sprzętów domowych, ani do najnowszego modelu tableta, ani nawet do inwestycji w złoto. Polisa jest wyjątkową umową, poduszką bezpieczeństwa na wypadek nieprzewidzianego upadku. Można ją kupić tylko ZANIM coś się stanie, nigdy po. Czy wybierając najtańszą poduszkę-polisę możemy mieć gwarancję miękkiego lądowania?

Ten blog jest po to, żebyś dowiedział się więcej o produktach, za które płacisz. A jeśli jeszcze ich nie masz, mam nieśmiałą nadzieję, że moje artykuły pomogą Ci w podjęciu decyzji.

Do wyboru polisy konieczna jest rozmowa z Doradcą. Osobą zaufaną, rekomendowaną, z uprawnieniami. Dzięki takiej rozmowie, klient może sprawdzić warunki umowy z osobą, która wie jak je czytać i interpretować. Z osobą, która potrafi objaśnić jaka jest różnica między ubezpieczającym a ubezpieczonym, umową terminową i bezterminową albo co oznacza wykluczenie dla „sprawców przemocy” i kiedy jest stosowane. To zapisy OWU często niezauważane przez klientów przy zawieraniu umów, a mające kolosalne znaczenie dla wypłaty (lub braku wypłaty) świadczenia. Krótko mówiąc, to czy jesteśmy de facto ubezpieczeni czy nie, zależy właśnie od tekstu, którego bez Doradcy nie będziemy umieli przeczytać i rozumieć. I nie jest to ani celowy zabieg firmy ubezpieczeniowej, ani jej złośliwość, ani intelektualne niedostatki czytających, ale precyzyjne zapisy wynikające z prawa ubezpieczeń, które ktoś, kto jest profesjonalnym Doradcą powinien z łatwością objaśnić i podać ich interpretację.

 

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *